Ten zielony pierścień wokół starówki to ślad po średniowiecznych murach obronnych i otaczającej je fosie. Powstały, by chronić miasto — a jednak najgroźniejszy wróg i tak przychodził od środka.
Jedne z najstarszych murów Górnego Śląska
Budowę murów rozpoczęto już pod koniec XIII wieku, a ukończono przed 1345 rokiem. Miały ponad 7,5 metra wysokości i około półtora metra grubości; broniły się bez baszt — samą kurtyną i drewnianymi gankami. Poprzedzała je fosa szeroka na 9–18 metrów i głęboka na około 4,5 metra. Do dziś przetrwało blisko 400 metrów tych fortyfikacji.
1661: całe miasto w godzinę
Mury zatrzymywały wrogie wojska, ale nie ogień. W 1661 roku pożar strawił niemal całą zabudowę w niespełna godzinę — ocalała podobno tylko słodownia i kilka domów. Wielu mieszkańców, straciwszy cały dobytek, opuściło miasto na zawsze.
Woda z fosy bywała wtedy ostatnią deską ratunku, a otwarta przestrzeń — naturalną zaporą dla płomieni. Dziś w miejscu ciasnych, drewnianych przedmieść rozciąga się spokojny park.